Kobiety teatru silnym głosem o przemocy

2021-06-26
zdjęcie
26 / 06 / 2021

Kobiety teatru silnym
głosem o przemocy

FacebookLink

Zapraszamy na premierę spektaklu „Klub” w reżyserii Weroniki Szczawińskiej, który jest emanacją siły zbudowanej na wzajemnym szacunku i poczuciu wspólnoty.


Występują: Julia Biesiada, Julia Borkowska, Maria Kozłowska, Katarzyna Lis, Adrianna Malecka, Magdalena Sildatk, Bernadetta Statkiewicz, Monika Szufladowicz, Helena Urbańska, Emilia Walus

Współpraca: Dobrawa Borkała, Marta Szlasa-Rokicka, Marta Szypulska, Teonika Rożynek
zdjęcie
Niespełna cztery lata temu, kiedy światło dzienne ujrzał reportaż Matildy Voss Gustavsson pt. „Klub”, szerokopojęty świat kultury i sztuki zadrżał w posadach. Niepozorna i do tej pory nie stanowiąca zagrożenia reporterka kulturalna rzuciła wyzwanie systemowi przeprowadzając swoje pierwsze w życiu dziennikarskie śledztwo. Opowiedziała o nim Katarzynie Tubylewicz w wywiadzie dla Wysokich Obcasów przy okazji premiery książki nakładem wydawnictwa Wielka Litera na polskim rynku. Książkę przełożyła Justyna Czechowska. Przestępstwa seksualne Jeana-Claude’a Arnaulta, męża członkini Akademii Szwedzkiej, uznanego autorytetu w świecie sztuki, były przykładem bezwzględnego wykorzystywanie młodych kobiet. Sceną rozgrywającego się za zamkniętymi drzwiami dramatu stał się klub Forum, miejsce spotkań elitarnego grona przedstawicieli świata kultury. Autorka pochyla się nad psychiką ofiar przemocy seksualnej obalając stereotypowe i jednowymiarowe wyobrażenie o ofierze gwałtu. Studentki dyplomowego roku Akademii Teatralnej podjęły się pracy z tekstem jako inspiracją. Zapraszając do współpracy uznaną reżyserkę Weronikę Szczawińską i wychodząc ze schematu hierarchii aktor-reżyser zapraszają widza do rozmowy na temat przemocy. Czym ona jest i gdzie się zaczyna?
zdjęcie
Jak podkreślają twórczynie wydarzenia wybór reżyserki nie był przypadkowy. Weronika Szczawińska to dramaturg i kulturoznawczyni wyróżniona wieloma nagrodami, czy tez nominacjami np. do Paszportów Polityki. Charakteryzuje ją silna etyka związana z pracą zawodową jak również życiem prywatnym. Mimo świadomości teatru jako środowiska wobec istnienia kultury gwałtu i działania mechanizmów przemocowych ich współpraca pozwoliła ukazać gwałt w zupełnie innym świetle. To opowieść z drugiej strony. Bez męskiego spojrzenia i niepotrzebnej fetyszyzacji.

Ten spektakl nie daje gotowych rozwiązań, gotowych opinii. Widz nie jest naprowadzany na konkretne poczucie z jakim ma wyjść z teatru. Zostaje z namnażającymi się w głowie pytaniami, które doprowadzą go w zaciszu domowym po spektaklu do osobistych wniosków. Sam spektakl opowiada historię klubu Forum, ale z bardzo wielu różnych perspektyw. Trudno tu mówić o linearnej fabule. To bardziej impresje na temat klubu. Na temat wernisażu sztuki, przemocy, na temat tej konkretnej sytuacji, na temat przemocy i nadużycia, które dokonało się na tej jednej kobiecie, która odważyła się mówić jako pierwsza. Spektakl jest zbiorem punktów widzenia wielu ludzi i takim oglądem sytuacji. Patrzymy na sytuację oczami oprawcy, ofiary, ludzi dookoła.
zdjęcie
Mimo, że cała akcja książki dzieje się w Szwecji to spektakl pokazuje mechanizmy, które działają w tego typu instytucjach niż rzeczywiście skupia się na historii danego miejsca. Dotyka też przemocy wiec kobiet pod różnymi aspektami. Aktorki i współtwórczynię inicjatywy zaznaczyły, że chciały wypowiedzieć się na ten temat za pomocą spektaklu. To nieustannie ważny i aktualny temat, który wciąż trzeba nagłaśniać. Głos na temat przemocy zarówno tej strukturalnej, systemowej, przemocy w teatrze, w środowiskach akademickich jest teraz bardzo ważny. To bezprecedensowy projekt.

Aktorki i twórczynie wydarzenia podzieliły się z nami przemyśleniami na temat granic w pracy i w życiu oraz swoim spojrzeniem na rolę kobiecej wspólnoty.
zdjęcie

Helena Urbańska

Temat wspólnoty i siostrzeństwa jest dla mnie ogromnie ważny. Uważam, że w kobiecych wspólnotach tkwi wielka siła, dzięki której można dokonywać zmian. W mieście, w kraju, na świecie. Podobna siła drzemie w teatrze. Szukam kobiecych wspólnot, bo bardzo dobrze się w nich odnajduję. Potrzebuję grona, które dzieli ze mną to samo doświadczenie. Potrzebuję tego doświadczenia we wspólnocie i bardzo lubię obcować z innymi kobietami właśnie w takich relacjach.

Cały proces edukacji w Akademii Teatralnej był czasem kiedy mocno testowałam swoje granice. Patrzyłam gdzie one są i w którym momencie mogę je przekroczyć. Uczyłam się tez stawiać granice. Bardziej niż przekraczanie granic w fazie pracy nad tym projektem uczyłam się właśnie stawiania granic. Ten projekt, obcowanie z dziewięcioma innymi aktorkami, z reżyserka, ze współtwórczyniami to był proces w którym razem umacniałyśmy się i uczyłyśmy się stawiania tych granic. Teraz bardziej rozchodzi się o to by nauczyć się je stawiać, bo przekraczałam granice przez ostatnie cztery lata. Ten projekt jest idealnym przykładem tego jak można to robić. Myślę, że te pytania właśnie mogą zrodzić się w widzach. Gdzie jest moja granica?
zdjęcie

Adrianna Malecka

Siostrzeństwo i wspólnotowość to coś czego ja w życiu nie nazywałam i nie określałam, że jest mi to potrzebne. Pierwszy raz mam taką pracę. Pierwszy raz pracuję z kobietami i uczę się tego. To poszerza horyzonty. Moje horyzonty w pracy, relacjach z kobietami i w siostrzeństwie zostały poszerzone. Poczułam, że Weronika i cała nasza grupa są ludźmi dzięki którym mogę spróbować czegoś nowego.
zdjęcie

Julia Borkowska

Dla mnie to jest taki bardzo niezwykły czas. Proces kiedy zdałam sobie sprawę jak często moje granice w szkole były naruszane. To nie były granice, które były naruszane ponieważ ja sobie na to pozwalałam. Ja nie miałam świadomości gdzie one w ogóle są. Nie byłam w stanie powiedzieć stop. Nie miałam pojęcia co jest wewnątrz mnie i na co chcę się zgadzać, a na co nie chcę. Dopiero pracując z Weroniką w takim trybie, który jest bardzo higieniczny i taki niesamowicie otwierający poczułam co to znaczy wolność tworzenia w pełnym zaufaniu do reżyserki ale też do pozostałych aktorek. Dopiero teraz poczułam wspólnotę ponieważ znalazłyśmy się w bardzo bezpiecznej przestrzeni, która pozwoliła nam nawzajem siebie pootwierać i poznać najpiękniejsze rejony każdej z nas. Pozarażać się nawzajem chęcią robienia czegoś w ważnej sprawie. Ona drzemie w każdej z nas i chce na głos wypowiedzieć co siedzi w środku.
zdjęcie

Marta Szlasa-Rokicka - asystentka reżyserki

Jak usłyszałam o tym projekcie i że robi go Weronika, którą znam od strony akademickiej ponieważ jest moją wykładowczynią to stwierdziłam że chcę w tym brać udział. Ta granica, która została przekroczona, to jest ta granica nie mówienia o pewnych sprawach. To jest hermetyczne środowisko. Może się wydawać oczywiste, że pewne naruszenia są naruszeniami, ale tak przez długi czas nie było. Dzięki temu, że przez te parę miesięcy mogłam z dziewczynami rozmawiać i też otwierać się na nie, to mam poczucie, że to zmienia sposób w jaki patrzy się na teatr. To wreszcie miejsce z przestrzenią dla mnie. To wspaniałe, że mogę poczuć to siostrzeństwo przez tę sytuację.
zdjęcie

Emilia Walus

Zawsze myślałam, że lepiej dogaduję się z facetami. Dotychczas od kobiet często otrzymywałam różne rzeczy. Trochę się bałam tej pracy. Teraz kiedy ja też otworzyłam się trochę bardziej na kobiety, to zaczynam dostrzegać coś co zawsze widziałam ale czasem o tym zapominałam. To moje ulubione otoczenie. Teraz kocham otaczać się kobietami. Zauważyłam, że od kiedy rozpoczęłyśmy prace przy tym spektaklu, to miałam taki moment przez miesiąc, ze nie spędzałam czasu praktycznie w ogóle z facetami. Tak zafiksowałam się na kobiety, że już chciałam spędzać czas tylko z nimi. Na próbach i po próbach. Teraz dążę do stabilizacji. Wiem, że istnieją też świetni faceci i kobiety. To siostrzeństwo jest czymś czego zawsze pragnęłam, ale nie do końca miałam na to w sobie przestrzeń i przestrzeń od świata. Teraz czuję, że osiągnęłam kobiecy zen i to jest piękne doświadczenie.

Ten projekt to różne głosy różnych kobiet z różnymi doświadczeniami, ale zmierzające w jednej sprawie i w jednogłosie co do przesłania spektaklu.
zdjęcie

Katarzyna Lis

Ciężko jest z kobietami. Jak zaczynałyśmy ten projekt, to chyba nie byłam jedyną osobą, która sobie myślała: „o kurde, same laski”. Będą z tego problemy. Ciężko uciągnąć przebywanie non stop wśród kobiet. Różne były dynamiki. Ale ostatecznie okazuje się, że nie tylko żadna z nas nie zrobiła sobie wzajemnie krzywdy, to jeszcze super zaczęłyśmy się w tym umacniać, zrobiła się z tego siła. Żadna z nas nie ma tutaj postaci, którą prowadzimy od początku do końca. Jeśli myślę o jakiejś granicy jaką musiałam przejść to jest to super wartościowe i ważne to to że w pewnym momencie odchodzisz od tego, że to ty przeprowadzasz jakąś postać. Nagle znajdujemy się w miejscu gdzie wszystkie razem tworzymy sprawę. Nie chodzi o nas tylko o to co powiemy widzowi. I o ten głos który razem wyprowadzimy. W tym się zawiera siostrzeństwo i budowanie czegoś razem. W momencie kiedy to sobie uświadomiłam zaczęło się robić tylko lepiej. Kończymy to z poczuciem, że robimy coś bardzo ważnego.
zdjęcie

Magdalena Sildatk

Nie miałam takiego poczucia, że przekraczam jakieś granice, ale były dla mnie to takie rzeczy, które były bardzo nowe i trudne na początku. To była taka praca w bardzo dużej akceptacji każdego z samym sobą. Każdy tę akceptację wobec siebie ma trochę inną niż wobec drugiej osoby. Były takie strefy, o których dużo rozmawialiśmy. Nagle się okazało, że mi mogą przeszkadzać jakieś rzeczy, których ktoś potrzebuje żeby czuć się dobrze. Okazało się, że trzeba dużo wrzucić siebie żeby stworzyć tę grupę. Pomyślałam: kurczę muszę się trochę ponaginać. To było ciekawe dla mnie, bo myślałam, że to będzie trudne. Nagle się okazało, że to jest totalnie super. Uczy mnie to bardzo akceptacji dla reszty i dla samej siebie. Przyzwolenia na to, że można popełniać błędy. Nie trzeba być super cały czas.

Mam trzy siostry. Wychowałam się w bardzo bliskim kontakcie z kobietami. Mam w sobie wielką potrzebę wspólnoty. Intensywność przeżywania jak się jest w szkole teatralnej, często poczucie wyobcowania, sprawia, że ja np. miałam wielką tęsknotę do tego aby być częścią grupy. Jest ta grupa, która są ludzie na roku. Jesteśmy bardzo blisko. A tu nagle jesteśmy w grupie z samymi babkami, to się zrobiło bardzo bliskie i wspólne bardzo. Bardzo dużo mi to dało. Nie tylko do pracy, ale prywatnie dla mnie poczucia, że jestem częścią czegoś większego.
zdjęcie

Monika Szufladowicz

W momencie kiedy zaczynałyśmy tę pracę, wyłoniło się to z chęci grania więcej i pokazywania kobiet czy kreowania ról, które nie są tak bardzo schematyczne. W trakcie procesu wynikało to z potrzeby każdej z nas stricte jako aktorek. Cały ten proces i tematyka tego nad czym pracujemy i sam proces pracy spowodował to, że ja nagle poczułam się, że robimy coś dużo ważniejszego niż samo aktorstwo, samo granie. To stawianie granic jest kluczem do wszystkiego. Do myślenia o sobie jako kobiecie i funkcjonowania w ogóle w świecie jako kobieta, której rola jest w społeczeństwie bardzo uciśniona i bardzo schematyczna. Dzięki temu ja zaczęłam z tej roli wychodzić. Przyczyniło się do zmian właśnie to, że jesteśmy w gronie bardzo wyjątkowych kobiet i pomimo, że droga była kręta i wiele z nas bało się tej pracy tylko i wyłącznie w takim gronie to właśnie nagle stało się coś niesamowitego. Większość z nas zaczęła się w pewnym momencie inaczej zachowywać. Urodziła się jakaś siła i w grupie i w każdej indywidualnie. Te zmiany są namacalne, inne żarty, inny sposób bycia. Wolność bycia.

Z czegoś co było pracą stworzyło się porozumienie, które daje siłę. Prywatnie też. Zaczęłyśmy zupełnie inaczej rozwiązywać problemy. Jeśli pojawia się jakiś problem to w momencie kiedy ta grupa byłaby mieszana byłby zupełnie inaczej rozwiązywany niż teraz. Nigdzie nie jest różowo. Do tego dążymy. Jest to wspaniała praca. Jestem bardzo zadowolona, że jestem częścią tego procesu. Miałam okazję być z dziewczynami i pracować tylko w takim gronie. Mam nadzieję, że te procesy zmian wewnętrznych jako osoby i aktorki które zostały tutaj zapoczątkowane będą dalej się toczyły.
zdjęcie

Premiera spektaklu 26.06.2021 - Teatr Collegium Nobilium. Spektakl realizowany w ramach projektu Zmiana-Teraz dofinansowanego z Partnerstw Strategicznych Programu Erasmus Plus w koprodukcji z TR Warszawa.

Link do wydarzenia: https://fb.me/e/1ttA6Wvs4

Autor zdjęć: Zuzanna Mazurek
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel